środa, 8 lutego 2012

Yves Rocher, Couleurs Nature, Teint Crème Confort (Podkład kremowy z krokoszem)

Kolejny kosmetyk pochodzący ze styczniowych zakupów w Yves Rocher. Tym razem pokażę Wam podkład, który jest dla mnie zagadką. Czemu? O tym później :)

Internet:
Skóra promienna, gładka, ujednolicona. Z zawartością odżywczego oleju z krokosza. Komfortowa kremowa konsystencja, która doskonale ujednolica cerę i tuszuje jej niedoskonałości.Twarz jest promienna, a skóra gładka i piękna. Składniki pochodzenia roślinnego: Olej z krokosza, woda bławatkowa, witamina E, wyciąg z soi. Krokosz jest rośliną pochodzącą z Arabii. Z jego ziaren wydobywa się cenny olej, bogaty w kwasy tłuszczowe omega 6, które działają przeciwstarzeniowo, łagodząco i odżywczo. Testowane pod kontrolą dermatologiczną. Kremowy podkład zawiera tylko pigmenty mineralne pochodzenia naturalnego. Pudełka są z kartonu pochodzącego z kontrolowanych upraw leśnych. Kosmetyczne sztuczki: Nabierz trochę podkładu i nałóż trochę na czoło, policzki, nos i podbródek. Następnie rozprowadź w kierunku brzegów twarzy.Najlepiej stosować Kremowy podkład na krem na dzień.

56zł/40ml <-- a nie standardowe 30 :)

Składu nie mam, wyrzuciłam pudełko, ale z tego, co wyczytałam obiecywany olej z krokosza jest na drugim miejscu na liście, ogólnie dla mnie pozytywnie.


Ja: Podkładu oczywiście nie kupiłam w cenie regularnej, a w promocji za 39,90zł i jestem zadowolona. Szukałam czegoś, co uspokoi moją skórę i nie wysuszy, bo chociaż podoba mi się efekt jaki daje Revlon, ale ostatnio pojawiają się u mnie suche skórki. Nazwa "kremowy" i przeznaczenie dla suchej skóry przekonały mnie i tak o to zostałam jego właścicielką :)

Opakowanie:
Tak samo jak krem, który niedawno przedstawiałam, tak i ten podkład ma ciekawe opakowanie. Szklany słoiczek z plastikową nakrętką, wszystko to w dziwnym, kosmicznym kształcie. Minimalizm? Nie znam się, ale bardzo mi się podoba. Trochę waży, ale i tak będę z nim podróżować. Dość szeroki otwór zakrywa plastikowa osłonka, co ma swoje wady i zalety - chroni przed wylaniem, ale jednocześnie denerwuje mnie jej ciągłe zdjemowanie/zakładanie. Gdybym go nie chciała ze sobą nigdzie zabierać, to zdjęłabym chyba tę osłonkę na stałe. No i do nakładania będę chyba używać pędzla, jakkolwiek na początku palcem jest ok, tak z czasem nie wyobrażam sobie "wygrzebywać" podkładu. Sami spójrzcie na słoiczek:
Konsystencja:
Jak już mamy takie ładne zdjęcie podkładu "od środka", to powiemy sobie o konsystencji. Z założenia jest to podkład kremowy, który ma dawać komfort suchej skórze jak krem i spełniać funkcje podkładu. Zgadzam się z tym w 100%. W konsystencji zachowuje się jak tłusty krem, nie jest rzadki i nie spływa, trzeba go dobrze rozprowadzić. To dla mnie duży plus, bo sprawia, że podkład jest bardzo wydajny. Zużycie na zdjęciach to tydzień z hakiem, nie oszczędzając. Określiłabym je na 5% max, jak dla mnie to dobry wynik.

Zapach:To mój pierwszy pachnący podkład i jestem zachwycona. Tak, on naprawdę pachnie :) Nie każdy pewnie polubi ten zapach, jest taki pudrowy, trochę słodki, niby kwiatowy, ale ja jestem nim zachwycona, a w połączeniu z tym nagietkowym kremem sprawia, że moja buzia przyjemnie pachnie przez dłuższy czas.
Krycie:
Określiłabym jako średnie +, mam jednak wrażenie, że wybrałam zbyt jasny odcień, więc bardziej odznaczają się czerwoności na skórze, ALE... I tu właśnie rozpoczyna się zagadka :) Po dokładnym rozprowadzeniu kolor idealnie stapia się ze skórą i wcale nie widać różnicy, już sama nie wiem, co mam myśleć, czy spróbować ciemniejszego :P Nie uzyskamy nim matu, ja osobiście potrzebuję do wykończenia odrobiny sypkiego pudru, bo w połączeniu z tłustym kremem jest trochę błyszcząco.

Z lewej próbka koloru, z prawej dokładnie roztarty podkład. Jak widać, naprawdę stapia się ze skórą, rozcierałam aż do nadgarstka.

Działanie, trwałość:
Na trwałość bym nie narzekała, chociaż w ciągu dnia trochę się wyciera, to oczywiste. Ja jednak chwalę go za naturalny wygląd i za to, że naprawdę dba o skórę. Nie wysusza, a wręcz nawilża, jak delikatny krem. Skóra z tym podkładem naprawdę jest promienna, a u mnie o taki efekt jest trudno ze względu na duże zaczerwienienie.

Podsumowując, przemyślałam temat i spróbuję jeszcze zdobyć próbkę ciemniejszego odcienia. Na stronie YR jest ich 8 (4 dla beżowych tonacji i 4 dla różowych), więc jest z czego wybierać. Aktualnie mam odcień Beige 100 (najjaśniejszy z beżowych) i mam zamiar wypróbować Beige 200. Nie jestem takim bladziochem, a w każdym sklepie doradzają mi jasne podkłady. W Douglasie doradzono mi Revlona, na szczęście dostałam próbkę i dzięki temu na Allegro kupiłam ciemniejszy. To samo w YR, ale tu nie było próbek, więc wzięłam tylko po próbie na nadgarstku, a to bywa mylące. Zaczynam się buntować i będę wybierać ciemniejsze! :D A ten podkład polecam tym osobom, którym przeszkadzają wysuszające podkłady i szukają całkiem przyzwoitego krycia bez efektu maski. Dodatkowo, o czym nie wiedziałam, produkt zawiera tylko mineralne pigmenty pochodzenia naturalnego.

Moja ocena: 5/5, przymknę oko na konieczność używania pędzelka (przynajmniej w moim przypadku to drobna wada, bo nie mam dobrego pędzla). Na korzyść przemawia też cena w promocji. Za niecałe 40zł mamy 40ml bardzo przyjemnego kosmetyku. Me gusta!


9 komentarzy:

Anuullaa pisze...

Jak widać produkt wygląda na naprawdę dobry podkład. Opakowanie bardzo mi się podoba:)

Karolina pisze...

Opakowanie jest bardzo eleganckie, też mnie urzekło :)

Anuullaa pisze...

Zostałaś otagowona, jeśli masz ochotę zapraszam do zabawy http://aanula.blogspot.com/2012/02/tag-nigdy-nie-wychodze-z-domu-bez.html

theMonique pisze...

nie miałam jeszcze styczności z kosmetykami Yves Rocher, ale po Twoim opisie chętnie skusiłabym się na ten podkład
życzę powodzenia w prowadzeniu bloga :)

Karolina pisze...

Annullaa - no pewnie, jutro zrobię notkę, dzięki za pamięć :)
theMonique - dziękuję ślicznie. Podkład mi się podoba, tylko dla skóry tłustej go nie polecam :)

Fiolka pisze...

Pierwsze co - wow jaki fajny słoiczek. Później jednak dotarło do mnie, że raz, że to niehigieniczne a dwa pod koniec trzeba będzie grzebać szpatułką, albo mniejszym pędzlem.

Szukałam czegoś w zastępstwo dla Rimmel Match Perfection - jak mam suche skórki, to nie wyjdę z nim z domu, bo jest jeszcze gorzej. Wychodzi na to, że w końcu coś się pojawiło.

Jak będę w Gdańsku będę musiała się przejść i obadać ten kolor. Szkoda, tylko, że jest ważny 6M :( przy 40ml ciężko będzie to zużyć.

pieknaodzawsze pisze...

No właśnie trzeba zaopatrzyć się w jakieś "narzędzie", paluchy odpadają. Rimmela akurat nie miałam, więc Ci nie pomogę. Myślę, że warto spróbować. Polecam wziąć ze sobą jakiś słoiczek (np. w Rossmanie można dostać takie plastikowe 10ml) i poprosić, żeby trochę Ci przełożono, chyba że będą mieli próbki na sklepie :)

ja podkładów nie polecam brać w ciemno, trzymam się zasady, że musi być próbka. Każdy ma inną skórę i inne potrzeby, chociaż nie wiem jak dany produkt zachwalać.

No i ta pojemność to taki w sumie +/-, nie pomyślałam o tym... Ale ja i tak nigdy do końca nie zużywam, zawsze gdzieś w połowie opakowania znajduję coś lepszego :P

Fiolka pisze...

Jak dają próbki to faktycznie przejdę się z pojemniczkiem :) Tylko muszę go chciej-listy wpisać :D

pieknaodzawsze pisze...

Ja akurat byłam w Wawie i kobitka oferowała mi próbki, ale nie miałam słoiczka przy sobie :) myślę, że nie powinno być problemów i gdzieś indziej

Prześlij komentarz

Na ewentualne pytania odpowiadam w poście, w którym je zadano :) Dziękuję za każdy komentarz, lubię je czytać i widzieć Wasze zainteresowanie.
Poza tym...
"Za każdym nickiem kryje się imię, za imieniem kryje się człowiek, a za każdym człowiekiem - uczucia. Szanujmy się nawzajem w sieci"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...